poniedziałek, 16 lutego 2015

Everything is changing...

Witajcie po mojej długiej nieobecności! :)

Na wstępie chciałabym bardzo podziękować za to, że jesteście, za każde miłe słowo i w ogóle za wszystko! :* Ilość komentarzy pod ostatnim wpisem przerosła moje najśmielsze marzenia :) Pewnie to trochę przez zabawę u Danusi, ale i tak niezmiernie miło mi się je czytało :) Witam też nowych gości :) Dziewczyny rozgośćcie się i czujcie jak u siebie! :)

Tak jak głosi tytuł posta wszystko się zmienia... No tak, przychodzi w życiu taki moment, gdy trzeba podjąć pewne decyzje... I właśnie stanęliśmy przed podjęciem jednej, piekielnie trudnej... Taki nasz nowy początek :) Wiadomo początki są mega trudne, ale jak to mówią "No risk, no fun!" (bez ryzyka nie ma zabawy) ;)
Tak więc piszę do Was moi drodzy, z dalekich stron za morzem. Nie jest łatwo, ale pomalutku do przodu :) Na szczęście mam swoją artystyczną odskocznię, Wspaniałego i Śmieszka, no i Was ;)

Czując nieodpartą pokusę pstryknięcia fotki w samolocie, musiałam jakoś udokumentować ten nowy początek. Słoneczko dało mi promyczek nadziei :)



Miło się tak buja w obłokach :)

Nowy początek ma to do siebie, że niesie nowe. No i "nowe" pojawiło się też w mojej artystycznej twórczości. Inspirowana wspaniałymi pracami mojej sąsiadko-koleżanko-kuzynki Marty (nie mam pojęcia jak inaczej nazwać tą relację rodzinną ;]), postanowiłam też spróbować ;) Jej prace możecie podziwiać TU - klik klik.

Zaczęło się tak:


A skończyło tak:


Mój pierwszy sutaszowy wisiorek :) Może i krzywy, może i niedopracowany, ale to taki mój słodki krzywulec :)

Nie zamierzam jednak całkowicie porzucić kartkowania i scrapowania :) Dalej pałam do tego ogromną miłością <3 To taka dodatkowa furtka ;)

Trochę się rozpisałam, no ale tak dawno mnie tu nie było, więc się musiałam jakoś "wyżyć" :)

Miłego popołudnia Wam życzę :*